Dogtrekking


Tomasz Radłowski

www.cze-mi.prv.pl

 

Jak traperzy z Gór Skalistych

 

Właśnie w Górach Skalistych zorganizowano pierwszy na świecie dogtrekking. Stamtąd czescy miłośnicy psów północy traperstwa przenieśli tą konkurencję do Europy. Dziergowicka sekcja sportów psich zaprzęgów „Cze-Mi” jako pierwszy klub w Polsce zorganizowała rok temu I „Odrzanka Dogtrekking” . Impreza spotkała się nadspodziewanie dużą popularnością. Wystartowało 34 zawodników i ich psy. 28 załóg dotarło do mety.

 

Dogtrekking to nic innego jak rajd na orientację z przypiętym do pasa psem. Człowiek ze swoim czworonogiem mają do pokonania dystans ok. 50 km. Mogą iść, biec i odpoczywać w dowolnej chwili. Warunkiem ukończenia konkurencji jest zaliczanie kolejnych punktów kontrolnych. Z mapą, kompasem, wodą i pożywieniem dla siebie i psa zawodnik wyrusza o północy na trasę. W przypadku, kiedy stwierdzi, że dalszy marsz jest niemożliwy informuje przez telefon komórkowy sędziego głównego, a ten umożliwia mu bezpieczny powrót do bazy.

 

foto: Dariusz Poborski

 

foto: Dariusz Poborski


Oczywiście dystans 50 km jest tylko namiastką amerykańskich czy czeskich trekkingów, gdzie zawodnicy przemierzają odległości nie mniejsze niż 100 km, przeważnie w górach. Ale tam zawodników chętnych do uprawiania tej nader trudnej konkurencji są setki, a w przypadku Ameryki tysiące. Spotkania z dziką zwierzyną, spanie pod gołym niebem niezależnie od warunków atmosferycznych, walka ze zmęczeniem sprawiają, że ten rajd sportowo – turystyczny można zaliczyć do ekstremalnych form obcowania z przyrodą. W przypadku zawodów w Dziergowicach dystans zredukowany jest do ok. 50 km, teren jest płaski, nie wymagający profesjonalnego przygotowania. Oczywiście starują też zawodnicy, którzy walczą o każdą minutę, ale większość uczestników to amatorzy, miłośnicy psów i pieszych wędrówek. Do pokonania dystansu w poprzednim roku zwycięska 4 osobowa grupa potrzebowała niewiele ponad 7 godzin, ale wielu zawodników dotarło do mety po 12, a nawet po 13 godzinach marszu. Wszyscy, którzy ukończyli dogtrekking czuli się zwycięzcami. Otrzymali od organizatorów pamiątkowy certyfikat.50 kilometrów to dużo, ale dla pieska, który lubi aktywny tryb życia to „pestka”. Gorzej z formą człowieka. Przejście takiego dystansu wymaga kilku treningów. Satysfakcja na mecie porównywalna jest do niepowtarzalnego uczucia  po wejściu na górski szczyt po wielu godzinach marszu. W tym przypadku w towarzystwie przyjaciela psa. Warto spróbować.

 

foto: Dariusz Poborski

 


KLUB RASY ALASKAN MALAMUTE - HOME


Prawa Autorskie Klub Rasy Alaskan Malamute. Wszystkie materiały zawarte w witrynie oraz w galerii są objęte prawami autorskimi. Nie zezwala się na ich publikację w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody autora.

© Copyright 2006 - Klub Rasy Alaskan Malamute