Kolczatka, łańcuszek, obroża i szelki vs. kantarek


Marta Wanetzky "wiosna"

www.3rd-pole.com

 

kantarek - foto: Edyta Langer

MOŻE ZMIENIĆ PRZYZWYCZAJENIA?

Znaczna część z nas ma czworonogi, opiekuje się nimi i poświęcą im wiele czasu, uwagi i troski. Znaczna część z nas stara się, aby czworonogom było dobrze, miło i wygodnie. Jednak jedynie niewielka część z nas zna zasady wychowywania, układania i szkolenia psów oraz potrafi w praktyce skutecznie wcielić je w życie zanim wychowa przynajmniej kilka psów.


Niezwykle często więc, a właściwie rzec można prawie zawsze pies zachowuje się w pewnych sytuacjach nieodpowiednio, sprawia kłopoty czy denerwuje opiekuna i jego otoczenie.

Jednym z podstawowych przykładów nastręczania człowiekowi drobnych, lecz na dłuższą metę dość mocno drażniących nieprzyjemności jest szarpanie na smyczy, czasem wręcz wleczenie opiekuna, ciągnięcie do wszystkiego, co interesujące - piesków, kotków, drzewka, znajomych, samochodu, jedzenia czy całej masy innych ciekawostek, bez względu na wiszącego na drugim końcu smyczy osobnika starającego się iść w miarę prosto i nie dać sobie zbytnio 'wydłużyć' ręki.


W przypadku niektórych psów dochodzi do tego wszystkiego jeszcze jedna, równie drobna, choć nieco bardziej drażniąca sprawa, a mianowicie sapanie, zipanie, chrząkanie, rzężenie i stękanie duszącego się na naciągniętej obroży psa, który martwi nie tylko wyprowadzającego, ale i przypadkowych przechodniów...
 


Jakie więc środki można przedsięwziąć, aby takim kłopotom zapobiec ?

Można kupić psu kolczatkę, bardzo znany sposób na ciągnące psy. Można kupić mu łańcuszek, nieco mniej znany, choć rownież stosowany w tego typu przypadkach. Można kupić szeroką, najczęściej skórzaną obrożę lub szelki, najczęściej guardy, i tak prowadzić przyjaciela na spacery. Można rownież spacerować z psem w kantarku.

Poniżej przedstawiam więc dokładniejsze omówienie wszystkich wymienionych tu 'może'.
 


I: KOLCZATKA
Błyszczące, metalowe, stosunkowo ciężkie, kolczaste urządzenie, zależnie od modelu zakładane przez głowę lub zapinane, wykonane z pojedynczych modułów, wyposażone w małą pętlę z łańcuszka, czasem z paskiem za skóry zmniejszającą nieco obwód kolczatki w momencie, kiedy smycz jest naciągnięta. Kolczatkę można zakładać na dwa sposoby - kolcami do wewnątrz lub na zewnątrz.

Główną zaletą kolczatki jest to, że część psów przestaje w niej ciągnąć lub ciągnie mniej. Przydaje się ona także podczas szkolenia, można z jej pomocą w dość łatwy sposób mówić psu 'nie', jednak szkolenie to jest już nieco 'wyższą szkołą jazdy', poza tym nie dotyczy tematu, dlatego nie będzie dokładniej omówione.


Bardzo istotną dla niektórych zaletą kolczatki jest to, że pies wygląda w niej na bardzo groźnego, niebezpiecznego i wielkiego potwora, którego utrzymają jedynie łańcuchy, a i to nie byle jakie. Jest to jednak zaleta istotna jedynie dla tych, którym to pies musi dodawać nieco charakteru..

Główną wadą kolczatki jest to, że ma 'działania uboczne'.


Po pierwsze, nie zawsze działa skutecznie, zwłaszcza w przypadku psów bardzo chętnych do ciągnięcia - w tym psów zaprzęgowych, które mają później dosyć małą motywację do pracy w zaprzęgu. Niektóre psy jednak na tyle mocno chcą ciągnąć, że będą robić to nawet z wbijającą się mocno w szyję kolczatkę.


Po drugie, kolczatka zakładana kolcami do wewnątrz jest metodą dosyć niehumanitarną, ponieważ jej działanie sprowadza się wtedy do naciskania punktowo kolcami na szyję psa, a przez to zadawania mu bólu. Zakładana kolcami na zewnątrz działa na psa mniej więcej tak samo, co zwykła, zaciskowa obróżka - czyli nie działa prawie wcale.


Po trzecie istnieje kilka 'drobnostek' - kolczatka plącze dłuższą sierść i wyciera ją w brzydki sposób, w przypadku psów z krótką sierścią często powoduje wyziębienia. Często opiekun łapiąc lub prowadząc psa za kolczatkę kaleczy sobie palce wkładając je w łańcuszek, który się zaciska lub przewleka przez jeden z metalowych modułów, lub kolce podczas ubierania kolczatki psu zahaczają o uszy lub - co gorzej - oczy psa. Najdrobniejszą, choć mnie osobiście doprowadzającą do białej gorączki sprawą jest to, że kolczatka bezustannie, uparcie i wiecznie dzwoni.

W mojej ocenie kolczatka nadaje się jedynie dla doświadczonych opiekunów psów podczas ćwiczenia konkretnych zachowań konkretnego psa. Uważam, że swoją popularność zawdzięcza głównie temu, że przez bardzo długi czas była jedyną szansą okiełznania i - przynajmniej częściowo - uspokojenia ciągnącego psa.


Z pewnością ciągnięcie w kolczatce na szyi jest dla psa co najmniej nieprzyjemne, często nawet bolesne. Zdecydowanie nie polecam używania kolczatki do codziennych spacerów, zwłaszcza w przypadku psów zaprzęgowych.
 


II: ŁAŃCUSZEK
Łańcuszek, jak sama nazwa wskazuje, to po prostu obroża zrobiona z łańcuszka. Ona również posiada łańcuszkową pętlę zmniejszającą nieco obwód podczas ciągnięcia.

Łańcuszek powstał chyba jako nieco mniej drastyczny sposób na ciągnące psy, działający nie za pomocą kolców, a przez samą swoją budowę - cienki łańcuszek ma 'wrzynać się' w szyję psa podczas ciągnięcia - kiedy pies idzie spokojnie, obroża zupełnie mu nie przeszkadza, natomiast kiedy ciągnie - jest nieprzyjemny. Ma doprowadzić to do tego, że pies zauważy, że ciągnięcie się nie opłaca - i nierzadko tak właśnie się dzieje. Tak więc zaletą łańcuszka niewątpliwie jest to, że nieco pomaga opanować psa. Poza tym jest lekki, mały i poręczny, a na psie wygląda estetycznie i zgrabnie, w zależności od wybranego modelu może też wyglądać groźnie i agrewsywnie.

Nie mogę jednak powiedzieć, żeby łańcuszek był idealnym rodzajem obroży, zwłaszcza dla psa zaprzęgowego. Większość tych psów po prostu ignoruje ból i ciągnie, wbijając sobie obrożę w szyję, często powodując efekt duszenia się czy wiszenia na smyczy. Znam przypadki zasłabnięć psów powodowanych przyduszeniem, właśnie przez łańcuszek. Łańcuszek także powoduje dezorientację psa w przypadku, kiedy ma on zacząć pracować w zaprzęgu. Dochodzą do tego wady opisane przy kolczatce, a posiadane przez każdą metalową obrożę - wychładzanie szyi psa, kaleczenie palców i niszczenie sierści.

Łańcuszek jest jak dla mnie lepszy od kolczatki, jednak nie sprawdza się u psów zaprzęgowych. Jest dobrym sposobem na przeciętnie ciągnące psy, które nie mają ciągnięcia za cel życia. Przydatny ekwipunek, jednak tak samo, jak w przypadku kolczatki - sprawdza się jedynie momentami.
 


III: OBROŻA
Szeroka, zwykła, skórzana lub taśmowa obroża, zakładana przez głowę czy też zapinana na sprzączkę lub klamrę. Może być zaciskowa - z ograniczonym dławieniem. Smycz dopinana jest najczęściej do metalowego kółeczka.

Zaletą tego typu obróżek jest przede wszystkim to, że są bardzo wytrzymałe - oczywiście pod warunkiem, że są starannie wykonane z mocnych materiałów oraz odpowiednio dobrane pod względem możliwości destrukcyjnych noszącego je psa.


Poza tym obróżka zaciskowa uniemożliwia psu wysmyknięcie się, cofnięcie i uwolnienie, co jest bardzo często spotykanym sposobem psów na urozmaicenie i wydłużenie spaceru.
 

Obróżka bez sprzączki nie dusi psa, nie niszczy sierści, nie kaleczy palców, nie wychładza psu szyi, nie ma żadnych innych działań niepożądanych. Obróżki taśmowe można kupić w ogromnie szerokiej gamie kolorów i wzorów, każdy więc znajdzie coś 'dla siebie', można też kupić obroże podszyte polarem, czyli wygodniejsze.

Tego typu obroża nie uniemożliwia jednak psu ciągnięcia. Nie powodując duszenia psa, nie przeszkadza mu zbytnio w wleczeniu właściciela i nie pomaga specjalnie w nauczeniu psa grzecznego spacerowania - opiekun sam musi postarać się, żeby prowadzony pies nie ciągnął za mocno, a nigdy i tak nie może być całkiem pewny, że czworonóg nie pociągnie.


Obróżka niezaciskowa pozwala psu wysmyknąć się i uciec. Źle dopasowaną obróżkę pies może przegryźć. Co jakiś czas obrożę trzeba wymienić, bo taśma się zużywa.

Obróżka taśmowa jest bardzo dobrym sposobem na psa, jednak pozwala mu ciągnąć. Jest najpewniejszym i najlepszym według mnie wyjściem, jeżeli psa mamy przywiązać, zostawić i mieć jako-taką pewność, że kiedy wrócimy, pies będzie czekał. Sprawdza się świetnie na spacerach z w miarę spokojnym psem. Nie zapewnia bezpiecznego spaceru z kilkoma psami. Polecam, ale nie jako skuteczną metodę uspokajania szaleńca.
 


IV: SZELKI GUARD
Szelki typu guard, bo o nich mowa, zakłada się psu na klatkę piersiową. Składają się z dwóch połączonych pętli, smycz dopinana jest na grzbiecie psa, niewiele za łopatkami. Skórzane lub taśmowe, często podszyte polarem lub innym, miękkim materiałem.

Głównym powodem, dla którego opiekunowie decydują się na wyprowadzanie ciągnącego psa na szelkach jest to, że w nich pies się nie dusi i nie charczy. Ten problem jest likwidowany całkowicie i skutecznie. Innym jest to, że pies nie cofnie się i nie uwolni. Bardzo wygodne dla psa, najbardziej humanitarne ze wszystkich opisanych tu akcesoriów.

Szelki jednak totalnie nie poprawiają sytuacji. Zupełnie nie oduczają psa ciągnięcia i nie przeszkadzają mu w nim. Prowadzenie psa na szelkach jest nie lada wyczynem z zakresu zajęć fizycznych. Spacerowanie w szelkach oducza psa pracy w zaprzęgu, ponieważ pies uczy się na szelkach wąchać i załatwiać potrzeby fizjologiczne, uczy się, że nie ma biec, ale spacerować. Zupełnie psuje psa w kwestii treningów.
 

Szelki skórzane nasiąkają wodą i w paskudny sposób niszczą i brudzą sierść psa. Źle wykonane przekręcają się na psie.

Szelki więc nie nadają się specjalnie do spacerów z ciągnącym psem. Szelki są do treningów, do biegania, do ciągnięcia i do pracy. Jedyne ich skuteczne działanie to wpływ na psychikę i sumienie opiekuna.
 


V: KANTAREK
Kantarek, zwany również halti, to obroża zakładana na pysk psa, zapinana za uszami na klamrę, sprzączkę lub rzep. Smycz dopinana jest do kółeczka pod brodą psa. Wszystko wykonane z taśmy, niekiedy podszyte polarem w miejscu, gdzie jest pysk psa.

Zasada działania kantarka jest taka: pies, ciągnąc, zmuszony zostaje do odwrócenia głowy w bok. Jeśli wkłada siłę w próby ciągnięcia, siła ta odwraca mu głowę. Jeśli idzie spokojnie, kantarek nie ma wpływu na ruch psa. Pies zaskakująco szybko zauważa, że nie opłaca się ciągnąć, że i tak nic to nie daje.

Przede wszystkim kantarek działa skutecznie. Psa w kantarku, choćby ciągnącego z całej swej mocy i sprawiającego spore problemy w innych rodzajach obroży, wyprowadza się spokojnie jedną ręką.  Kantarek doskonale imituje kaganiec w autobusach, tramwajach, pociągach czy centrach miast. Zupełnie nie przeszkadza psu w jedzeniu, piciu, ziajaniu, ziewaniu, gryzieniu czy zabawie z innymi psami. Idealnie sprawdza się podczas nauki chodzenia przy nodze.

Do kantarka pies musi się przyzwyczaić, co na początku w niektórych przypadkach jest trudne. Uparty, sprytny pies, pozostawiony sam sobie jest w stanie zdjąć kantarek z pyska (dlatego najczęściej zapina się go razem ze smyczą). Kantarek nie nadaje się do pozostawiania psa przywiązanego, bez opieki. Wymaga delikatnej ręki i spokojnego prowadzenia, pies w kantarku nie powinien być ciągnięty czy szarpany.

Kantarek jest polecanym przeze mnie rodzajem obroży dla psów sprawiających problemy na spacerach. Umożliwia bezpieczne wyprowadzanie kilku psów jednocześnie. Jest całkowicie bezbolesny i bezpieczny. Jeśli jest odpowiednio dopasowany i zapinany razem z obrożą, działa.


Mam nadzieję, że przedstawione powyżej opisy pozwolą poznać i porównać dostępny na rynku sprzęt oraz wybrać najskuteczniejszy i najwygodniejszy dla psa. Mam nadzieję, że tekst ten przyczyni się do zmienienia spacerów na przyjemniejsze, zarówno dla wyprowadzającego, jak i wyprowadzanego.

 


KLUB RASY ALASKAN MALAMUTE - HOME


Prawa Autorskie Klub Rasy Alaskan Malamute. Wszystkie materiały zawarte w witrynie oraz w galerii są objęte prawami autorskimi. Nie zezwala się na ich publikację w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody autora.

© Copyright 2006 - Klub Rasy Alaskan Malamute