|
Kliker -
Czy szkolenie malamuta musi być trudne?

foto Miriam Sokołowska
Miriam Sokołowska: Studentka biologii, specjalizacja:
behiawiorystyka wilków oraz innych dużych ssaków. Właścicielka malamuta
Skagwaya i dwóch koni, od lat zaangażowana w "naturalne"
szkolenie koni, oparte na zachowaniach stadnych zwierząt.
|
Miriam Sokołowska
Dziesięciotygodniowy Skagway gdy widzi, że
zanosi się na kolejną lekcję, przybiega podekscytowany i z
głupkowatym uśmiechem na pyszczku natychmiast wykonuje
naraz wszystko to, czego nauczył się do tej pory, np. siada,
waruje, znów siada, daje łapkę, próbuje nawet noskiem
dotknąć klikera, i to wszystko zanim jeszcze poproszę go o
cokolwiek.
Skagway zamieszkał ze mną w wieku siedmiu
tygodni. W ciągu pierwszych paru dni prezentowałam mu kliker.
Gdy tylko zrozumiał, że ten dźwięk oznacza nadchodzące
łakocie, przystąpiliśmy do nauki siadania. Pojął to w ciągu
dwóch krótkich sesji. A jak już dotarło do niego na czym
zabawa polega, stał się bardzo gorliwym uczniem. Dużo
przyjemności sprawia mu moment, w którym zrozumie jakie
zachowanie jest w danej chwili nagradzane (jakby mówił:
„aha, o to chodzi"), co akcentuje szybkim machaniem
ogonkiem, szerokim uśmiechem i oczywiście bezustannym, od
tej chwili, powtarzaniem tego właśnie zachowania. Uwielbiam
przy tym obserwować jak się rozwija, jak kombinuje, gdy to,
co właśnie zrobił, nie przyniosło spodziewanego efektu.
Właściwie do wszystkiego zachęcam go klikerem.
Wyzwaniem było nakłonienie małego Skagwaya aby wszedł do
wanny. Wył i odmawiał, ale krok po kroczku i ... udało się.
Na miejscu przekonał się, że nie było tak źle. Zaletą tej
metody jest wyraźne tłumaczenie czego oczekujemy (jakbyśmy
mówili powoli i dużymi literami). Użycie siły spowoduje, że
psiak nie będzie miał do nas zaufania, a to uniemożliwia
szkolenie. Pies musi chcieć zachowywać się tak, jak my byśmy
tego chcieli. Czy ktokolwiek z nas harowałby całymi dniami w
pracy, jeśli jedynym wynagrodzeniem miałaby być pochwała od
szefa? Na pewno nie. Więc naszemu malamutowi też nie opłaca
się praca za „dobry piesek”. Wynagrodzenie musi być warte
zachodu.
Czteromiesięczny Skagway opanował już
chodzenie przy nodze i inne, trudne dla psa czynności. Jedną
z nich jest przychodzenie na wołanie. Często ćwiczymy
przywoływanie podczas zabawy z innym psem. Choć Skagway jest
jeszcze młody i najtrudniejsze chwile jeszcze przed nami, to
tak wczesne szkolenie psa przez zabawę powoduje, że jeśli
wszystko pójdzie dobrze, wyrośnie na ułożonego psa, chętnego
do współpracy. Wiele osób powtarza mi: „nie licz na to, że
zawsze będzie przychodził na wołanie”. A czemu nie? Moja w
tym głowa, by chciał to robić. To jak sztuka dawania
prezentów np. rodzinie na gwiazdkę. Jeśli dobrze przewidzisz
czego pożądają, tym większą radością i wdzięcznością
zostaniesz obdarowany. Jeśli wiem co mojemu psu sprawia
przyjemność, tym chętniej będzie do mnie przybiegał i
wykonywał czynności o które go poproszę. To nie jest, jak
niektórym się wydaje, przekupstwo, to jest układ partnerski.
Z czasem podawanie smakołyków nie będzie już konieczne, a
pies i tak będzie chętnie wykonywał polecenia.
|
Szkolenie klikerem polega na nagradzaniu szeregu
drobnych zachowań , dzięki czemu można każdemu zwierzęciu (i
człowiekowi) wytłumaczyć jakiego ostatecznego zachowania
oczekujemy.
Kliker,
to pudełeczko z metalową blaszką, która po przyciśnięciu
wydaje charakterystyczny klik-klik Kliknięciem wskazujemy
moment, w którym zachowanie było godne nagrodzenia
(kliknięcie zapowiada nadchodzący smakołyk, dla psa oznacza:
klik = smakołyk). Tak jakbyśmy zamiast klikera nacisnęli
spust migawki w aparacie fotograficznym i zrobili zdjęcie
właściwego zachowania. Komenda natomiast wprowadzana jest na
końcu: po prostu informujemy psiaka jak nazywa się czynność,
której właśnie się nauczył. Np. jeśli chcemy nauczyć psa
wchodzić do klatki transportowej, do samochodu, lub do
wanny, zaczynamy od nagrodzenia psa w momencie gdy tylko
spojrzy w kierunku tego miejsca – właściwy moment zaznaczamy
kliknięciem. Po kliku powtórzeniach klikamy, gdy pies zrobi
drobny ruch w kierunku naszej klatki. To jak gra w
ciepło-zimno, kliknięciem mówimy „ciepło”. Na tym etapie
zazwyczaj dojście do końcowego zachowania następuje
lawinowo. Najpierw powąchanie klatki, jedna łapa, i zaraz
mamy całego psa w środku. Gdy już wie o co nam chodziło,
zaczyna wchodzić i wychodzić aby dostać nagrodę.
Metoda
ta wymaga wyczucia i trochę wprawy, ale daje dużą motywację
psu do skupiania swej uwagi na wymagającym panu
◊
http://www.dogs.gd.pl/kliker-
informacje o metodzie klikerowej
◊
http://www.alteri.ipon.pl
- szkolenie klikerowe w Krakowie
◊
http://www.urban.poznan.pl
- szkolenie klikerowe w Poznaniu
◊
http://www.agility.prv.pl
- szkolenie klikerowe w Warszawie
◊
http://www.kliker.neostrada.pl
- szkolenie klikerowe we Wrocławiu |
|