|
Koniec wakacji wszystkim kojarzy się z szałem zakupów
podręczników szkolnych... Lecz nie juniorom Kadry Polski w Sporcie
Psich Zaprzęgów, bowiem 20 sierpnia zaczęliśmy zgrupowanie
kondycyjne w malowniczym miasteczku Ińsko w samym sercu Ińskiego
Parku Krajobrazowego. Mieszkaliśmy w miejscowym przedszkolu
mieszczącym się przy Centrum Oświatowo- Kulturalnym. Z okien naszych
sal widzieliśmy piękne jezioro Ińsko i wyspę Sołtyski, która jako
jedyna w Polsce się „porusza”.
Codzienna pobudka o godzinie 7:30 była czymś
strasznym... Jednakże byli i tacy, co już o godzinie 7:00 byli na
nogach (i chwała im za to). O 8:00 był czas na poranną rozgrzewkę
(małe ćwiczenia biegowe, rozciągające, rozluźniające). Jednak chyba
najbardziej nie lubianą częścią dnia był trening lekkoatletyczny
(choć i byli tacy co go wprost uwielbiali). Z drugiej strony
mogliśmy się przy okazji napawać pięknymi widokami lasów, po których
biegaliśmy. Na kolejne części dnia też oczywiście mieliśmy
zapewniony ruch, czy to w postaci kolejnego treningu, czy też
różnych gier zespołowych. W pierwszych dniach obozu wszyscy mieliśmy
zakwasy, niektórzy nawet drobne kontuzje. Lecz z dnia na dzień
nabieraliśmy lepszej formy, a nasze kontuzje można było policzyć już
tylko na palcach jednej ręki. A to wszystko dzięki naszym trenerom:
p. Tomaszowi Radłowskiemu i p. Ryszardowi Jamroży, którzy wyciskali
z nas ostatnie poty, by doprowadzić nas do tak świetnego efektu,
jakim teraz możemy się pochwalić. Nie można również zapomnieć o
naszych wspaniałych wychowawcach: p. Zuzanna Świniarska i p. Henryk
Kłoska, to przecież oni dzielnie wyciągali nas codziennie z łóżek i
pilnowali czystości w naszych salach (z różnym efektem).
Prócz codziennych treningów mieliśmy również
zapewnione inne atrakcje. Kilka razy byliśmy na plaży odprężyć się
po treningu, zażywając kąpieli w niesamowicie czystej wodzie
jeziora. Mieliśmy również wycieczkę do Szczecina, której największą
atrakcją niestety było centrum handlowe Galaxy, a to z powodu
deszczowej pogody, która uniemożliwiła nam zwiedzenie tego pięknego
miasta. Ale i tak z pewnością wszystkim podobał się wyjazd,
zważywszy na to, że ten dzień był wolny od treningu.
Świetną zabawą było też opłynięcie na kajakach i
rowerkach wodnych wyspy Sołtyski, co było nie lada wielkim wyczynem.
Zostaliśmy również zaproszeni do domu p. Jamrożego gdzie mogliśmy
podziwiać jego stadko piesków i szczeniaczki oraz liczne nagrody
jego i jego syna Tomka. Mieliśmy również 2 dyskoteki, które jak
najbardziej można zaliczyć do udanych. Przed jedną z nich córka pana
Jamrożego, Gosia i jej koleżanka Natalia, zaśpiewały dla nas kilka
pięknych piosenek z repertuarów polskich wykonawców.
W drugim tygodniu obozu mieliśmy przyjemność
uczestniczenia w zajęciach z panią Katarzyną Kiryczun. Uczyła nas
kultury zachowania na zawodach psich zaprzęgów, pomagała doskonalić
umiejętności kontaktów z psami. W świetlicy mieliśmy okazję zobaczyć
ciekawe filmy, np.: „Ostatni husky”, a także filmy dokumentalne o
światowej sławy wyścigach: Iditarod i Alpinrod.
Nikt chyba nie przypuszczał, że tak się wszyscy ze
sobą zżyjemy. Już w przedostatni dzień obozu była drętwa atmosfera,
a to dlatego, że kilku uczestników miało wyjechać jeszcze tego
wieczoru. W ostatni dzień już nikomu nie było do śmiechu,
chodziliśmy tacy przybici faktem, że trzeba wrócić do domu, że za
kilka dni zacznie się szkoła. Po śniadaniu udaliśmy się na uroczyste
pożegnanie, na którym pan Jamroży podsumował naszą pracę i wkład
jaki włożyliśmy w treningi. Dostaliśmy pamiątkowe broszury i
plakietki z okazji 60- lecia szkoły podstawowej w Ińsku, a także
pluszaki. Nasi wychowawcy w dowód uznania dostali piękne prace
malarzy, którzy przyjeżdżają do Ińska uwieczniać na płótnie piękne
widoki tego malowniczego miejsca.
To miejsce będzie mi się kojarzyć nie tylko z wielka
harówką, ale także z wieloma przyjaźniami, które zawarłam. Po
wspólnie spędzonych chwilach zostały nam setki zdjęć i piękne
wspomnienia, których nie zapomnę do końca życia.
|