|
Mnie to się nie zdarzy -
choroby malamutów
Jana Wisniewska
www.malamuty.om.pl
Większość z nas zna doskonale takie pojęcia, jak
dysplazja bioder czy katarakta. Wiemy, że te choroby zdarzają się u
malamutów. Są to pojęcia powszechnie znane, ale nieco abstrakcyjne –
nie spotykamy malamutów z dysplazją, nie spotkamy malamutów z
dziedzicznymi chorobami oczu, krótko mówiąc nas ten problem nie
dotyczy. Choroby mogą się zdarzyć, owszem, ale nie naszemu psu. To
spotyka tylko cudze psy. Badanie psów pod kątem nie pojawiających
się u nich chorób wydaje się kosztowną fanaberią, po co zresztą
badać, skoro gołym okiem widać, że pies nie ma problemów z
chodzeniem i nie jest ślepy?
DYSPLAZJA STAWÓW
BIODROWYCH
Zastanówmy się, skąd bierze się przekonanie,
że nasze malamuty są absolutnie zdrowe, najpierw jednak
chciałabym przedstawić nieco danych statystycznych. Nasze
psy są rasą amerykańską, sięgnijmy więc przede wszystkim po
dane zza oceanu. Według danych OFA (Orthopedic Foundation
for Animals) dysplazją jest obecnie dotkniętych około 12%
malamutów. Czy to dużo, czy mało? OFA stworzyło ranking
ras pod względem częstotliwości występowania u nich
dysplazji, w tabeli 1. mamy możliwość porównania wyników
kilku wybranych ras. Mamy tu więc niechlubnego zwycięzcę
„dysplastycznego rankingu” - bulldoga, mamy przedstawiciela
rasy olbrzymiej – nowofunlanda, kojarzonego często z
dysplazją owczarka niemieckiego oraz przedstawicieli ras
zaprzęgowych.
|
Tabela 1. „Dysplastyczny ranking”
OFA
|
RASA |
ILOŚĆ ZBADANYCH PSÓW |
% PSÓW Z OCENĄ „EXCELLENT” |
% PSÓW DOTKNIĘTYCH DYSPLAZJĄ |
MIEJSCE W RANKINGU |
|
bulldog |
333 |
0,0 |
74,8 |
1 |
|
nowofunland |
11572 |
7,0 |
26,0 |
19 |
|
owczarek niemiecki |
83746 |
3,4 |
19,0 |
37 |
|
mieszaniec |
223 |
13,5 |
18,8 |
40 |
|
akita |
14200 |
17,3 |
13,5 |
66 |
|
alaskan malamute |
11905 |
16,1 |
11,7 |
74 |
|
samojed |
13248 |
9,3 |
11,2 |
78 |
|
syberian husky |
14490 |
32,5 |
2,0 |
134 |
|
Jak widać, niesłusznie dysplazję kojarzymy z rasami
olbrzymimi, ponieważ dotykać może ona psy wszelkiej wielkości i
masy. Również przekątowany owczarek niemiecki nie znalazł się w
ścisłej czołówce i ulokował się bardzo blisko mieszańców, uważanych
z kolei za psy wyjątkowo zdrowe.
Jak widzimy, w USA mniej więcej co dziesiąty malamut
jest dotknięty dysplazją. W Europie jest podobnie. Ujętą w tabeli 2.
statystykę dla Niemiec oszacowałam na podstawie danych publikowanych
w biuletynie Deustche Club fur Nordische Hunden w latach 2003-2004.
|
Tabela 2. Wyniki badań na
dysplazję w DCNH w latach 2003-2004
|
HD |
A |
B |
C |
D |
E |
razem |
|
Ilość psów |
46 |
13 |
4 |
3 |
1 |
67 |
|
% |
69% |
19% |
6% |
5% |
1% |
100% |
|
A jak to wygląda w Polsce? Nikt tego nie wie.
Przebadanych pod kątem dysplazji polskich malamutów mamy ponad 30.
Niemal wszystkie z wynikiem A... Czy to możliwe, żeby w kraju,
gdzie hodowla pod kątem eliminowania dysplazji niemal nie istnieje,
statystyki wyglądały tak optymistycznie? Nasuwa się raczej wniosek,
że wyników innych niż „A” po prostu się nie upublicznia. Nawet
wyniki „B” podawane są niechętnie – bo jak tu się przyznać do
„gorszego” wyniku, skoro wokół wszyscy maja psy z idealnym stawami?
Dopóki kilka osób nie zdobędzie się na sporą odwagę i nie ujawni
choćby „trochę gorszych”, ale absolutnie nie eliminujących psa z
hodowli wyników (takich jak HD B w przypadku stawów czy PPM lub
distichiasis w przypadku oczu), szanse na poznanie prawdziwych
statystyk będą nikłe.
Problem tkwi też w tym, że kiedy dowiemy się, że u
naszego psa zostanie wykryta dysplazja, nie mamy obowiązku z nikim
dzielić się to wiedzą – możemy zachować tą informację dla siebie,
możemy nawet nadal używać tego psa w hodowli, twierdząc, że go nie
badaliśmy.
Nie ma obowiązku badań, nie ma – na razie – klubu,
który działałby na rzecz badań i używania w hodowli wyłącznie
zdrowych psów. Trudno uwierzyć, by dysplazja stawów biodrowych z
jakichś powodów miała omijać Polskę. Musimy przyjąć, że co ósmy
polski malamut jest chory, a wiele chorych psów jest nadal
rozmnażanych.
Wróćmy tu do pytania, skąd bierze się przekonanie, że
problem dysplazji nas nie dotyczy. Dysplazja może u danego psa
występować z różnym nasileniem, stąd trójstopniowe jej oznaczenie
(C, D i E). Bywa, że objawy choroby nie rzucają się w oczy, że staw
trzyma się jakoś dzięki muskulaturze, a właściciel jest przekonany,
że pies jest zdrowy i rozmnaża go nadal. Co jednak, jeśli wyraźne
objawy w postaci kulawizny i problemów ze wstawaniem pojawią się
dopiero pod koniec życia psa? Geny odpowiedzialne za dysplazję pies
przekazał już swojemu potomstwu. Jeśli przypadkiem trafił w danym
skojarzeniu na psa również przenoszącego dysplazję, potomstwo może
mieć o wiele poważniejsze objawy niż rodzice. Można było tego
uniknąć, jeśli psy byłyby przebadane zanim zaczęto je rozmnażać.
Obowiązek badań i używanie do hodowli jedynie zdrowych psów przynosi
pozytywne efekty, na co wskazują choćby statystyki OFA – w ciągu 20
lat zmniejszono o połowę częstotliwość występowania dysplazji u
malamutów, zaś o ponad 25% wzrosła ilość malamutów z wynikiem „HD
excellent” (stawy najbliższe ideału). Jak widać postęp nie jest może
oszałamiająco szybki, ale jest wyraźny. Wyeliminowanie dysplazji to
długotrwały proces z powodu poligenicznego sposobu jej
dziedziczenia.
DZIEDZICZNE CHOROBY OCZU
Z uwarunkowanymi genetycznie chorobami oczu
sprawa ma się podobnie. Jest nimi dotknięte kilka do
kilkunastu procent malamutów. Częstotliwość występowania
tych chorób w Niemczech oszacowałam, podobnie jak w
przypadku dysplazji, na podstawie danych publikowanych przez
DCNH (patrz tabela 3.), statystykę dla amerykańskich psów
sporządziłam na podstawie danych CERF (patrz tabela 4.).
|
Tabela 3. Wyniki badań oczu w
DCNH w latach 2003-2004
|
CHOROBY OCZU |
bez oznak chorobowych |
katarakta |
distichiasis |
MPP |
RAZEM |
|
Ilość psów |
62 |
5 |
5 |
1 |
73 |
|
% |
85% |
7% |
7% |
1% |
100% |
|
|
Tabela 4. Wyniki badań oczu wg
danych na stronie internetowej CERF
|
CHOROBY OCZU |
bez oznak chorobowych |
choroby w obrębie: |
RAZEM |
|
tęczówki
(np. MPP) |
soczewki
(np. katarakta) |
powieki
(np. distichiasis) |
pozostałe |
|
Ilość psów |
1906 |
40 |
28 |
15 |
13 |
2002 |
|
% |
95% |
2% |
1% |
1% |
1% |
100% |
|
Zwróćmy uwagę na znaczną różnicę w występowaniu
poszczególnych schorzeń oczu w porównywanych statystykach, w
Niemczech otrzymaliśmy 15% psów chorych, w USA trzykrotnie mniej. Z
czego to wynika? USA to kraj pochodzenia rasy, do tego kraj ogromny,
dlatego populacja amerykańskich malamutów jest nieporównywalnie
większa od populacji w dowolnym europejskim kraju. W naszym
przypadku wystarczy nieraz jeden chory pies, nigdy nie zbadany, a
często używany w hodowli czy to z racji wybitnych osiągnięć
wystawowych, czy to z racji talentu marketingowego właściciela, by
przenoszona przez niego choroba stała się znaczącym problemem w
skali rasy w danym kraju!
Pamiętajmy, że nie wszystkie choroby oczu dają objawy
zauważalne gołym okiem, nie zawsze też pies kompletnie ślepnie.
Prócz tego wzrok nie jest głównym zmysłem używanym przez psa,
dlatego tak często zdarza się, że właściciel w ogóle nie zauważa, że
jego pies słabiej widzi. Ba, zdarza się, że fakt całkowitej nawet
utraty wzroku opiekun psa zauważa dopiero po jakimś czasie. Dzieje
się tak dlatego, że pies doskonale kompensuje sobie ubytki wzroku
poprzez pozostałe zmysły. Sama miałam przez pewien czas w domu
bardzo słabo widzącą sukę, którą przygotowywaliśmy do adopcji.
Trudno było się zorientować, że prawie nie widzi – nie wpadała na
nic, nie potykała się, chodziła normalnie po całym terenie. I tylko
z widzeniem mimiki pozostałych psów miała poważny problem. Bez
badania weterynaryjnego nieprędko byśmy się domyślili, że ma
problemy ze wzrokiem.
Nie unikajmy więc badań argumentując, że nasz pies
„dobrze widzi” i „nie kuleje”. Badając zmniejszamy stopniowo ryzyko
pojawienia się chorób, których skutkiem jest cierpienie i psa, i
jego właściciela, muszącego patrzeć na cierpienia swojego
niepełnosprawnego malamuta i wydającego nieraz astronomiczne sumy na
leczenie.
Jako hodowcy – badajmy nasze suki przed kryciem i
żądajmy tych samych badań od reproduktorów. Jako nabywcy – kupujmy
tylko szczenięta po przebadanych rodzicach i sami też badajmy nasze
psy, nawet jeśli są po przebadanych rodzicach, nawet jeśli nie mamy
zamiaru ich rozmnażać, bo wyniki badań każdego psa to cenna
informacja dla dobra całej rasy. Wspólnym wysiłkiem możemy sprawić,
że coraz rzadziej będziemy musieli usypiać psy, które z powodu
dysplazji nie mogą chodzić, coraz rzadziej nasze malamuty będą
cierpieć na uciążliwe, a nieraz bolesne choroby oczu. Nie udawajmy,
że problemu nie ma, że nas nie dotyczy, po prostu zmierzmy się z
nim.
|