|
Wystawowy
savoir vivre - felieton z przymrużeniem oka
by diuna
Wystawa to gala, na której spotykają się malamuty z
wyższych sfer. Obowiązują więc doskonałe maniery, styl i szyk.
Zachowanie zarówno malamuta jak i jego handlera powinien
determinować przede wszystkim szacunek do innych uczestników, który
wytrawny znawca konwenansów wystawowych może wyrazić na wiele
sposobów: zarówno prostych jaki i bardziej wyrafinowanych. Brak
troski o odpowiednią oprawę występu może natomiast zaowocować
prawdziwą towarzyską katastrofą i falą kuluarowych plotek na nasz
temat. Poznajmy więc zawiłe tajniki sukcesu salonowego, aby nigdy
nie być ich przedmiotem.
Dobre wychowanie
Żmudny czas przygotowań do wielkiego dnia rozpoczyna
się o wiele wcześniej niż dzień przed wystawą. Zwykle jest to dzień,
w którym trafia pod nasz dach mała malamucia kulka. Wychowanie
pewnego siebie i kulturalnego a jednocześnie ujmującego błyskiem w
oku bywalca salonów zajmie sporo czasu i trudu. Naszą rolą jest
okiełznać wrodzoną malamucią żywiołowość nie zabijając jej
jednocześnie - bo czy widzieliście kiedyś pyskówkę czy bijatykę na
salonie? Jasne, że nie! Gentelmani spotykają się na ubitej ziemi i
tam wyjaśniają sobie kwestie sporne. W obecności Pań ich zachowanie
jest zawsze bez zarzutu. Panie natomiast rywalizują, owszem, ale ich
bronią jest raczej zawoalowana intryga niż gwałtowny publiczny
wybuch dezaprobaty. Flirt i kokieteria to strategia, którą każda
szanująca się suczka wystawowa ma w jednym pazurku. Wstydliwe panny
są na straconej pozycji, bo tutaj w cenie jest pewność siebie i
swojego wdzięku. Każda panna wie, że wstyd wpływa fatalnie na
noszenie ogona i nawet misterne trefienie nic tu nie pomoże. Z kolei
nieśmiałość w męskim wykonaniu może i bywa czasami rozbrajająca, ale
ujdzie tylko w wykonaniu słodkiego szczeniaczka. Prawdziwy malamut
to twardy facet i tylko takich chce oglądać wielki świat. Dołóżmy
więc zawczasu starań aby takie malamuty pokazywać.
W kreacji czy … bez?
Trudno wybierając się na pokaz i nie pomyśleć o
kreacji. Wiadomo jak z tym jest u malamutów - bardzo różnie.
Podstawowy dylemat rozbija się więc o to czy pokazywać się w
skromnej szacie, czy jednak na czas jej wymiany zaszyć się gdzieś na
odludziu, a szerokiej publiczności pokazać się dopiero w pełnej
krasie. Musimy mieć na uwadze fakt, że malamut bez okrywy zawsze
będzie prezentował się mało widowiskowo, a my przecież idziemy na
show. Zostawiając kreację w domu odbieramy sobie poważny atut, nie
mówiąc o tym, że narażamy szanownych Gości na niespodziewane przykre
wrażenia przy głaskaniu czy przypadkowym otarciu się o naszego
malamuta. Obnażona malamucia anatomia tylko dla niektórych sędziów
jest atrakcyjna, publiczność natomiast zdecydowanie nie podziela
podejrzanej skłonności do naturyzmu. W rezultacie skutkuje to tym,
że pozbawione ubioru malamuty rzadko sięgają po wysokie laury.
Dzień przed
Gdy nasz podopieczny wyhoduje odpowiednią okrywę
włosową należy zadbać o jej pielęgnację. Będziemy spaleni
towarzysko, gdy w eter pójdzie plotka, że nie lubimy się z wodą i
grzebieniem, dlatego za nic w świecie nie możemy do tego dopuścić.
Regularne zabiegi domowe powinny wyeliminować kołtuny i filc, a
toaleta wykonana bezpośrednio przed wystawą sprawi, że w momencie
kulmniacji będziemy czyści i pachnący. Malamuta najlepiej wykąpać w
wodzie i szamponie (nie zmiękczającym), nałożyć odżywkę i wysuszyć
suszarką modelując futro. Jest to zabieg wyczerpujący i długotrwały
(kilka godzin samego suszenia), ale daje wspaniałe efekty. Jeśli nie
mamy takiej możliwości z pomocą przyjdą nam suche szampony i puder
oraz porządne czesanie. Ktokolwiek wtedy dotknie naszego malamuta
nie będzie zmuszony natychmiast myć rąk.
Styl handlera
Gdy już nasz malamut lśni jak księżyc w pełni czas na
nas. Skromność, klasa, wygoda – tym się kierujmy. Wybierajmy stroje
szykowne, ale nie krepujące ruchów. Pamiętajmy, że aby dotrzymać
kroku malamutowi musimy na ringu wykonać szereg figur i ewolucji.
Długa spódnica i szpilki zdecydowanie powinny więc zostać w domu, co
nie oznacza, że wskakujemy w dres. Im wyższa ranga wystawy – tym
bardziej dbajmy o naszą prezencję. Malamut to pies pracujący,
sportowy, jednak światowe trendy wystawiania idą w kierunku bardzo
eleganckiego handlingu. Jadąc na ważną wystawę za granicę nie
zapomnijmy o kostiumie czy garniturze, ubrani w dres i adidasy
możemy zostać uznani za sensację sezonu, niestety w negatywnym tego
słowa znaczeniu.
Na kwaterach
Przebywając na terenie wystawy pamiętajmy, by nikogo
nie narazić na niedogodności związane z naszą obecnością. Najlepiej
gdy w czasie oczekiwania na ocenę nasi podopieczni zajmą swoje
apartamenty, a my w tym czasie możemy oddać się kuluarowym
ploteczkom. Specjalne klatki wystawowe budzą na początku negatywne
skojarzenia, psy natomiast bardzo sobie cenią przewiewne i
bezpieczne lokum, z którego w wygodnej pozycji (udając, że śpią)
mogą obserwować konkurencję. Alternatywą dla klatki są gustowne i
lekkie materiałowe domki, które pojawiły się ostatnio w sprzedaży.
Pamiętajmy też, że jesteśmy tu nie tylko dla kilku
minut pokazu w świetle fleszy. Wielu gości płaci by zobaczyć gwiazdy
sezonu, nie żałujmy im więc kontaktu z nimi ukrywając je w dalekich
alejkach czy sprawiając wrażenie zajętych swoimi sprawami. Do
dobrego tonu należy serdeczne przyjęcie każdego gościa i podjęcie
rozmowy. Inaczej nie pozyskamy kibiców, a wartość oklasków w
momencie oceny w ringu jest bezcenna! W skrajnym przypadku następnym
razem może się okazać, że nie mamy się komu pokazywać.
Gdy przydarzy nam się przykra konieczność załatwienia
publicznie pilnej potrzeby - lepiej oddalmy się od uczęszczanych
szlaków. Warto przez cały czas mieć przy sobie woreczki na
nieczystości. Będąc na zagranicznym tournee najprawdopodobniej już w
pakiecie z numerem i katalogiem otrzymamy woreczki, a ich używanie
jest tam czymś zupełnie normalnym. Pamiętajmy, że za pozostawienie
nieczystości na terenie wystawy może nas ukarać … sama opatrzność.
Ringówka - czyli cała prawda o naszym
przygotowaniu do wystawy
Elementem łączącym z malamutem jest ringówka, bo tak
nazywa się specjalny rodzaj smyczy, którego używamy na wystawach.
Jej rolą jest to, aby … jej nie było. Powinna być cienka i w
neutralnym kolorze, aby nie naruszać linii grzbietu i karku. Zgodnie
z protokołem wystawowym psy ciemne powinno się wystawiać na ciemnej
ringówce, jasne na jasnej: wilczaste malamuty dobrze prezentują się
np. na białych lub szarych. Suczki, które chcą być trendy czasami
pokazują się jednak na ringówkach kontrastowych: czerwonych,
różowych czy zielonych. Styliści zadbali o ogromny wybór ringówek,
dlatego warto nabyć odpowiednią i zawczasu nauczyć naszego
podopiecznego zachowania na niej. Malamut to silny i żywiołowy pies,
eksplozja jego natury powinna jednak mieć miejsce raczej czasie
treningu zaprzęgowego. Na wystawie powinien prezentować uosobienie
dumy i łagodności, nie ma więc mowy o ciągnięciu czy szarpaniu –
zresztą … żadna ringówka tego nie wytrzyma. Miejmy na uwadze, że
najprawdopodobniej spotkamy się z dezaprobatą gdy wprowadzimy
malamuta na ring w grubej obroży i smyczy, a zdecydowany protest
gości spowoduje już na pewno użycie kolczatki.
Wchodzimy!
Przed wejściem na ring warto rzucić okiem do katalogu
i sprawdzić jak ma się nasz numer startowy do reszty numerów w
klasie. Kolejność ustawienia na ringu jest – tak jak katalogu –
alfabetyczna wg imion psów i tak właśnie należy stanąć. Nalepkę z
numerem startowym należy mieć z sobą i eksponować ją w widocznym
miejscu.
Gdy nadejdzie już ten moment i wywołają nas do ringu
bądźmy świadomi że od tego momentu wszystkie oczy są utkwione w nas.
Warto więc na sam początek „przykleić” sobie uśmiech i utrzymywać go
choćby się waliło i paliło. Jeśli oglądaliśmy kiedyś zawody Młodych
Prezenterów wiemy że podstawową zasadą ringu jest prezentowanie psa
sędziemu. Przez cały czas pokazu pozostajemy więc zwróceni twarzą do
sędziego ustawiając psa przed sobą i oczekując na polecenia.
Niestety wymaga to niekiedy ciągłego przemieszczania się i
okręcania. W ten sposób jednak wyrażamy szacunek dla sędziego
podkreślając, że on tutaj jest najważniejszy.
W ringu
Nasz podopieczny oczywiście jest równie ważny, jednak
opieka nad nim musi być dyskretna, sprawiająca wrażenie że „wszystko
robi się samo”. Sukces polega więc na tym, by jedno oko śledziło
sędziego, a drugie kontrolowało postawę malamuta. Możemy odetchnąć
chwilę gdy sędzia odwraca od nas wzrok, ale w momencie gdy na nas
patrzy musimy być perfekcyjni.
Przy pierwszym kontakcie z sędzią nie zapomnijmy o
miłym uśmiechu i powitaniu. Jeśli jesteśmy w Polsce nawet
obcokrajowca możemy powitać uprzejmym „dzień dobry”, za granicą
odpowiednie będzie powitanie w lokalnym języku, bądź uniwersalnie –
po angielsku. Każdy z nas spokojnie może się tego nauczyć. Większość
sędziów nie wdaje się w rozmowy z wystawcami podczas sędziowania – i
dobrze, bo to nie negocjacje. Przygotujmy się jednak na możliwość
zadawania pytań przez sędziego. Na pewno spyta nas o wiek psa,
bądźmy więc gotowi z krótką jasną odpowiedzią. Czasem zdarza się, że
trafimy na serdecznego sędziego, w dobrym humorze, który naturalnie
nawiąże z nami kontakt. Ocena w takiej przyjaznej atmosferze to
czysta przyjemność, wpływająca również bardzo dobrze na nastrój
naszego psa, pamiętajmy jednak by tego nie wykorzystywać na
oratorską promocję naszego podopiecznego. Po dokonaniu przez
sędziego opisu i podyktowaniu go do karty oceny, nie zapomnijmy o
podziękowaniu. Za co? Ano za to, że sędzia właśnie poświęcił kilka
minut swojej uwagi tylko i wyłącznie naszemu psu. Po to tu przecież
przyjechaliśmy!
Prezentując psa w ringu ważne jest by przez cały czas
pozostawać w bezpiecznej odległości od pozostałych ocenianych psów.
Nawet jeśli nasz malamut nie jest aferzystą i przyszedł tu tylko po
oklaski, nie znaczy że inni mają równie pokojowe zamiary. Chwila
nerwów, mała prowokacja i maniery szlag trafi. Nie możemy więc
dopuścić choćby do wymiany spojrzeń pomiędzy naszym protegowanym a
konkurencją. Gdy zaobserwujemy zaczątek awantury pomiędzy innymi
uczestnikami, lepiej wycofać się z pola rażenia, bo chęć
przyłączenia się do bitki jest bardzo silna i wielokrotnie
szybciutko wybija dobre maniery z malamucich głów. Tyczy się to
niestety zarówno panów i jak i dam. Za wdanie się w otwartą bójkę na
ringu grozi nam wieczne towarzyskie potępienie.
W przypadku, gdy nasz podopieczny ma zły dzień albo
muchy w nosie i np. nie chce zaprezentować swojego doskonałego ruchu
– odpuśćmy. Zmuszanie do biegania kończy się zwykle ciągnięciem za
sobą na wpół uduszonego, kaszlącego, wygiętego w makabryczny sposób
malamuta i odpływem krwi z naszej zakleszczonej w ringówce dłoni.
Tego widoku i tych doznań lepiej oszczędzić sobie i innym. Pozostaje
modlić się, by nikt nie zrobił nam w tym momencie zdjęcia. Fotki
zrobione w takich momentach bywają nieśmiertelne i mogą długo
jeszcze psuć nam krew.
Bałaganiarstwo czy spisek konkurencji?
Zmorą salonów jest porozrzucane jadło. Malamuty to
zwykle łasuchy i w większości ich motywacja koncentruje się właśnie
na jedzeniu, trudno więc przejść im obojętnie obok smakołyku.
Rozsypane po ringu chrupki sprawią, że nasz podopieczny niczym
mrówkojad będzie mknął poprzez ring prezentując wdzięczny garbik,
układając ryjek w trabkę i zasysając wszystko co na swojej drodze
napotka. Nie trzeba mówić, że taki obrót rzeczy to koszmar każdego
handlera i nader niesmaczny widok dla publiczności. Wymagając
czystości - sami o nią dbajmy: nie rozsypujmy chrupek i nie bójmy
się poprosić sędziego o chwilę przerwy na wyzbieranie ich po sobie
lub innym nieroztropnym handlerze. Wielokrotnie sam sędzia postąpi
bardzo „salonowo” zatrzymując ocenę i zarządzając porządki na ringu.
Grupa wsparcia
Jeśli na wystawę przyjechaliśmy z obsługą, fan klubem
i połową rodziny to świetnie! Piknikowa atmosfera sprawi, że znajomi
na pewno będą się tutaj dobrze czuli. Pamiętajmy jednak by pouczyć
wszystkich, że wystawa to nie jest gra zespołowa i wręcz zabroniona
jest pomoc spoza ringu. Wszelkie piski, cmokanie, gwizdanie, okrzyki
a przede wszystkim niewybredne komentarze na temat ocen sędziego i
urody konkurencji należy zostawić na wieczorne after-party we
własnym gronie. Z kolei mile widziane i być może pomocne będą na
pewno oklaski w momencie Waszej rundy po ringu lub okrzyk na wiwat
gdy staniecie już na pierwszej lokacie.
Na wozie czy pod wozem?
Gdy ustawienie lokat okaże się jednak dla nas
niekorzystne, to choćby nas furia rozpierała - nie dajmy się jej
ponieść. Do samego końca prezentujmy uśmiech numer jeden i
zadowolenie z takiego obrotu rzeczy - nawet jeśli w zasadzie jest
inaczej. Wykażemy się wielką klasą gratulując zwycięstwa i
rywalizacji nawet naszym zaciętym wrogom. Głośne komentarze i uwagi
odnośnie rozdziału lokat i ocen są bardzo niemile widziane.
Obnoszenie się ze łzami czy naburmuszoną miną, czy też późniejsze
kolędowanie i głośne rozpowiadanie o niesprawiedliwości jaka się
wydarzyła, będzie świadczyło źle tylko i wyłącznie o nas, jako nie
umiejących przegrywać z klasą, jako traktujących wystawę zbyt
poważnie. Zawsze jednak możemy podjąć wieloletni trud przygotowań i
swoją własną karierę handlera zamienić w karierę sędziowską.
W obliczu porażki pamiętajmy, by nie karać za nią
malamuta. Pies nie może odczuć negatywnych emocji i nerwów, gdyż
następnym razem wejście na ring skojarzy z czymś nieprzyjemnym i nie
będzie z nami współpracował. Psu zawsze należy się nagroda, chwila
zabawy i pochwała. Mimo że nasz wzrok zasnuty jest w tym momencie
mgłą – inni bardzo dobrze widzą jak traktujemy naszego psa. W tym
momencie wychodzi na jaw prawda o nas: traktujemy wystawy jak dobrą
zabawę czy jednak jesteśmy ofiarami własnej ambicji i nie mamy
dystansu do wydarzeń.
Gdy mimo wszystko znajdziemy się w gronie zwycięzców
pamiętajmy by w ferworze radości pięknie ustawić psa na lokacie i
oddać tę chwile fotoreporterom. Być może sędzia będzie tak miły i
będzie pozował razem z nami. Co prawda to handlerzy z niższych lokat
powinni złożyć nam gratulacje, ale gdy trafimy na takich, którzy nie
czytali przed wystawą tego felietonu, powinniśmy sami podejść i
podziękować im za rywalizację nigdy nie zapominając o miłym słowie
pod adresem ich psów.
Gdy emocje już opadną …
Lokaty rozdane, plotki wymienione, niespecjalnie nam
dziś poszło … O rany! Przecież w domu płaczą dzieci, zupa się
gotuje, okno niedomknięte … Tutaj zazwyczaj następuje pospieszne
pakowanie i wyjazd. Zwykle godzina jest jeszcze młoda, południe lub
chwila po, czyli czas „po kościele”, kiedy ludzie dopiero przychodzą
na wystawę pokazać swoim dzieciom piękne psy. Wypada zostać chociaż
godzinę dłużej, spokojnie porozmawiać z innymi wystawcami i
odwiedzającymi. Absolutnym brakiem manier jest nagły wyjazd przed
wyborem zwycięzcy rasy. Zwykle składa się tak, że najszybciej
zwijają się przegrani, niezadowoleni, nieusatysfakcjonowani … fuj,
nieładnie! Jadąc na wystawę za granicę możemy się wręcz spotkać z
zakazem opuszczania terenu wystawy do czasu zakończenia pokazów.
Możemy zapomnieć, że ktoś da się nabrać na historię o naszej
wielokilometrowej drodze do domu, a już na pewno nikt przed ustaloną
godziną nie wyda nam pucharów.
Składamy zażalenie
Gdy mamy uwagi lub wątpliwości natury formalnej lub
faktycznie istnieją powody złożenia reklamacji czy zażalenia -
poczekajmy do zakończenia sędziowania i wtedy zagadnijmy obsługę
ringu lub sędziego, a najlepiej udajmy się do sekretariatu.
Pamiętajmy jednak, że każde zażalenie warto przemyśleć na zimno i
najlepiej przekazać organizatorom w formie pisemnej.
Wrażenia ciągle żywe
To normalne, że zaraz po zejściu z ringu ożywa gorąca
linia połączeń do znajomych, rodziny i płyną informacje. Po
przyjeździe do domu włączamy komputer i piszemy, piszemy, piszemy.
Pamiętajmy, że to co napiszemy zostanie gdzieś tam w sieci, dobrze
więc by powstrzymać się od uwag czy komentarzy, które mogłyby być
przykre czy dla sędziego czy dla innych uczestników wystawy. Bardzo
mile widziane jest natomiast podzielenie się wrażeniami,
doświadczeniami i wszystkim co miłe i przyjemne. Bądźmy bardzo
ostrożni wysyłając zdjęcia – wielu wystawców jest bardzo
przewrażliwionych na punkcie zdjęć swoich psów i bardzo dokładnie je
selekcjonują. Jeśli nie mamy pewności, że zdjęcie jest w porządku
lepiej najpierw przesłać je na prywatną skrzynkę właściciela psa.
Kolejne dni … tak, to już najwyższy czas by
przygotować się do następnej wystawy! Powodzenia! |