|
Trening championów
Jacek Szadkowski
www.huskyteam.pl
Zamiast wstępu przedstawię się osobom
niewtajemniczonym: jestem pasjonatem psich
zaprzęgów, hoduję rasowe Siberian Husky. Nie jestem
lekarzem weterynarii, nie jestem sędzią
kynologicznym i nie jestem doświadczonym
zawodnikiem. Kilka lat temu postawiłem sobie kilka
celów, które staram się realizować. Najważniejsze z
nich to:
-
mieć zdrowe, piękne psy wystawowe
-
mieć zaprzęg rywalizujący o najwyższe lokaty w
wyścigach dystansowych
Mimo panującej opinii, że hodować
można albo typ wystawowy, albo typ zaprzęgowy,
jestem przekonany, że osiągnięcie jednego i drugiego
jest możliwe, należy jednak spełnić szereg warunków.
Oprócz wielkiej pracy, którą trzeba włożyć w
treningi i wielu poświęceń, które trzeba znieść z
zaciśniętymi zębami, należy pamiętać o tym, co jest
ważne dla zwierzaków. Trzeba być wystawcą i maszerem
w jednym, nie można sobie pozwolić na żadne skróty.
Nagrodą za pracę będzie wspaniały zaprzęg wilków
sunących w ciszy po skrzypiącym śniegu.
OD POCZĄTKU: CZYLI CZYM?
Dobór materiału hodowlanego jest
rzeczą najwyższej wagi. Każdy Twój kolejny pies
będzie Ci towarzyszył przez następne 10-14 lat i
niezwykle starannie należy go wybrać. Przed zakupem
zastanów się, na czym naprawdę Ci zależy. Pamiętaj
naczelną zasadę, że SUPER pies wystawowy będzie
DOBRYM zaprzęgowcem (dobre, silne kątowanie kończyn,
dobre proporcje długości łap, długa szyja
umożliwiająca równoważenie ciężaru ciała w szybkim
kłusie, wreszcie lekki kościec zapewniający po
prostu speed), ŚREDNI pies wystawowy będzie ŚREDNIM
zaprzęgowcem, a DOSKONAŁY zaprzęgowiec może być
DOBRYM psem wystawowym (psami Mateusza Surówki,
mówcie co chcecie, wywalczyłbym więcej na ringu niż
wieloma innymi, teoretycznie w typie wystawowym,
kwestia odpowiedniego pokazania. Doskonałe
zaprzęgowce mają świetny ruch, są lekkie i dobrze
kątowane). Jaki z tego wniosek? Nie ma sensu celować
w rozwiązania pośrednie.
KOŚCI ZOSTAŁY RZUCONE
Stado dorasta, jesień się zbliża,
pojawiają się koncepcje treningów. Przez myśl
każdego niemal z nas przeszło „a może by tak się
sprawdzić w zawodach?”. No właśnie. Ale pojawia się
problem, bo nieraz na fotkach z zawodów widzimy
smukłe egzemplarze wyścigowe, ubłocone po uszy i
wściekle rzucające się na linach przed startem. Nasz
wzrok przenosi się na leżącego łapami do góry
futrzaka i myślimy, że to się nie ma prawa udać. A
jednak. Co jest niezbędne? Twoja praca. Wielka praca
i nic poza tym.
ORGANIZACJA JEST KLUCZEM DO
SUKCESU
Każdy z nas coś w życiu robi. Jeden
pracuje, drugi studiuje, trzeci wygrał w totka.
Jeżdżenie psami to wielka przyjemność, ale i duża
odpowiedzialność. Wymaga żelaznej konsekwencji i
odwagi, nie toleruje olewactwa, kombinerstwa i
łatwizny. Jeżeli zdecydujesz się na wytrenowanie
futrzaków do zawodów i puścisz w ruch maszynę,
pamiętaj, że nie będziesz mógł z dnia na dzień jej
zatrzymać. Psy, których kondycja wzrośnie o 300%,
będą żądne biegu. W przypadku nagłego odstąpienia od
treningów będzie je rozsadzała energia, będą wyły i
ujadały. Jeżeli uważasz, że pisząc to chcę
zniechęcić osoby niezdecydowane, masz rację. Jeżeli
ktoś się waha i nie wie, czy w zimie nie odechce mu
się biegania, niech lepiej zostawi psa na
przysłowiowej kanapie. Dla jego dobra.
O szczegółowym rozplanowaniu
treningów wiem mało, bo się dopiero uczę. Wiem
jednak, że nie sprawdzają się metody stosowane w
przypadku kundli. Nasi Polarnicy, czy to Siberiany,
czy Malamuty, to zwierzęta mądre, które po prostu
używają głowy. Jeżeli chcecie, podzielę się swoimi
spostrzeżeniami, może komuś to pomoże.
Wracając do tematu. Zorganizuj sobie
cały sezon. Zaznacz na kalendarzu zawody, w których
chcesz wziąć udział. Podpytaj bardziej doświadczone
osoby o trudność tras, to ważne żeby nie zniechęcić
siebie i psów. I pamiętaj, że w przeciwieństwie do
właścicieli kundli nie możesz sobie pozwolić na złe
traktowanie i żywienie psów. Twoje muszą pięknie
wyglądać, ich futro musi być w doskonałej kondycji,
bo przecież wystawiasz je na wystawach!
JAKI DYSTANS?
Tu chcę poruszyć elementarną kwestię
rodzaju imprez, w jakich zamierzacie brać udział.
Gdy kupowałem pierwszego psa, z zapartych tchem
śledziłem wydarzenia z najsłynniejszych wyścigów
rozgrywanych na Alasce. Zamiecie śnieżne, lodowaty
wiatr, wśród szalejącej w górach wichury człowiek
pchający sanie, które z mozołem ciągnie 16 psów.
Wszyscy padają ze zmęczenia, ale walczą jak
natchnieni, bo do tego są po prostu przyzwyczajeni i
to właśnie powoduje, że czują życie całym sobą.
Czar prysł na pierwszych zawodach,
jakie miałem okazję oglądać i w jakich
wystartowałem. Był to Sprint w Łęgach. Dystans 4 km
po polnych drogach, temperatura 15 stopni. Po
ujechaniu pierwszego kilometra dociera do mnie, że
taka zabawa jest ani nie dla mnie, ani tym bardziej
dla tych czterech psów, które biegną z wywieszonymi
jęzorami. Przez wieki jacyś dzielni ludzie wkładali
całą wiedzę w selekcję i hodowlę psów, które służyły
im do pokonywania dużych dystansów. Mam zmarnować
pracę Seppali i wielu bezimiennych maszerów, którzy
przyczynili się do osiągnięcia takich właściwości
psów, jakie obecnie prezentują? Jeżeli Malamut może
biec 150 km w wolnym kłusie, a Siberian ten sam
dystans w nieco szybszym, to czemu zmuszać te psy do
galopowania na odcinku 5 km? Jeżeli ktoś z Was
zastanawia się nad tym, czy da radę przejechać trasę
zawodów średniodystansowych, to wychodzę naprzeciw i
mówię: tak, na pewno prędzej niż sprint w
przyzwoitym czasie. Jakie są różnice w zawodach? Oto
kilka z nich:
Zawody dystansowe:
- Niższy koszt uczestnictwa
(przeważnie brak wpisowego)
- Dłuższa zabawa, bo na saniach
jedziesz pół dnia a nie 15 minut
- Większa szansa na dobre miejsce
- Element nawigacji
- Walory krajobrazowe
- Atmosfera współpracy wśród
zawodników
Zawody typu Sprint:
- Krótsze treningi
Dodatkowo zauważ, że psami
wytrenowanymi do zawodów dystansowych można z
powodzeniem startować w sprintach, a odwrotnie jest
to niemożliwe. Psy się po prostu wypompują na
pierwszych kilku kilometrach i dalej nie pojadą.
Futrzaki biegające w midach mają wolniejszy,
oszczędniejszy galop, ale ogólna kondycja umożliwia
im przebiegnięcie galopem zdecydowanie dłuższego
odcinka. Odpowiednio „podkręcone” głosowo dadzą z
siebie wiele nawet na sprincie. Zauważ, że tak robi
np. Andrzej Górowski czy Andrzej Wilczopolski –
sprinty traktują jako treningi i osiągają czołowe
lokaty. Moim zdaniem warto i serdecznie namawiam na
midy. Jeżeli wątpicie, sprawdźcie we wzorcu, do
czego są przystosowane Wasze psy.
JAK KARMIĆ?
No właśnie, jakie paliwo lać do
silnika? Czy na tej samej mieszance jeździ seryjny
egzemplarzy i taki, który wyczynowo został
przygotowany do rajdów? Niekoniecznie. Różnica tkwi
w jakości i cenie. Dokładnie to samo dotyczy psów.
Będą tak pracowały, jak je nakarmisz. Dowcip polega
na tym, że psy musisz karmić cały rok, a treningi i
zawody wymagają różnego natężenia sił. Co należy
uwzględnić przy dostosowaniu racji żywnościowych i
składu mieszanki?
-
Temperaturę. Im
zimniej, tym więcej paliwa organizm pobiera na
utrzymanie temperatury. Różnica między latem i
mroźną zimą jest praktycznie dwukrotna jeżeli
chodzi o ilość pożywienia.
-
Wysiłek. Wysiłek
długotrwały wymaga diety wysokotłuszczowej
(mięso, tłuszcze, karma typu Active), wysiłek
krótkotrwały to konieczność podawania większej
ilości węglowodanów (ryż, makaron).
-
Stres. Nerwy
zżerają psy tak samo, jak ludzi. Dlatego czasem
ciężko odpowiednio wykarmić zdominowaną przez
inne psy Omegę w stadzie.
Mając na uwadze powyższe czynniki,
zależy nam na zachowaniu optymalnej sylwetki psów.
Osiągamy to prostą metodą badania grubości tkanki
tłuszczowej na ciele. Sprawdzamy obecność tłuszczu
na żebrach i na części lędźwiowej kręgosłupa. Tam
najszybciej będą widoczne niedobory jedzeniowe. Dla
każdego futrzaka dostosowujemy rację żywnościową
osobno. Ja stosuję taki schemat:
Lato – psy nic nie robią, żadnych
treningów. Karmię tylko suchą karmą (ale dobrą),
dodaje drobiazgi typu tran, wapno, olej i siemię
lniane na sierść. Karmienie 2 razy dziennie, małe
posiłki.
Jesień – zaczynamy bieganie. Mięso
prawie codziennie (250 g/Siberiana/dzień, Malamuty
pewnie więcej), makaron lub ryż, marchew. Osobniki
wymagające zwiększenia masy dostają do tego suchą
karmę, te, które muszą schudnąć przewagę ryżu. Life
is brutal ;-)
Aha, każdą miskę zalewam wodą, dzięki
temu psy chcąc nie chcąc sporo piją.
Karmienie 2 x dziennie.
Zima – dziennie robimy 30-40 km, w
nocy temperatura spada do -25. Psy dostają dużo
mięsa, posiłki są ciepłe, zalewane ciepłą wodą. Do
gotowanego jedzenia dosypywana jest karma. Psy
dostają przekąski i nagrody po biegu.
Wiosna – jak jesienią, zwalniamy
obroty i mniej jemy.
Przed zawodami:
Kilka dni przed zawodami psy karmione
są mieszanką czerwone mięso 80% + sucha karma 20%.
Wszystko zalewane ciepłą wodą, obficie. W przeddzień
zawodów dostają to samo, ale z większą ilością wody.
Rano, o świcie przed startem mogą dostać mieszaninę
ciepłej wody z mięsem. Po dobiegnięciu do mety
dostają nagrody (paski tłuszczu, marchew surową),
karmione są nie wcześniej niż 30-45 minut po biegu.
Dostają pełne miski zalane gorącą wodą. Trzeci raz
dostają wieczorem, przed pójściem spać, też jedzenie
ciepłe i wodniste.
Osobiście radzę, żeby psy możliwie
mało czasu spędzały na stake-oucie, a możliwie dużo
w boksach przyczepy lub samochodu. One to miejsce
traktują jak dom, mają tam ciepło i przytulnie.
Zamiast szarpać się ma mrozie, w ogólnej nerwówce z
innymi psami, lepiej dać im jeść i wrzucić do boksów
wypełnionych słomą. Będą spały jak zabite i szybko
się zregenerują.
NAGRADZANIE
System nagradzania psów jest
indywidualną taktyką każdego maszera. Jedni
preferują częste nagrody za dobrze wykonany odcinek
trasy (wzniesienie, ciężki śnieg...), inni
nagradzają psy dopiero na mecie. Osobiście stosuję
technikę mieszaną – psy dostają nagrody, ale nie ma
na to reguły. Chciałem uniknąć sytuacji, w której
psy przyzwyczają się do sytuacji, w której będą
czekały na nagrodę np. po podbiegnięciu górki.
Postoje na treningach i zawodach ograniczone są do
niezbędnego minimum (rozplątanie lin, poprawienie
sprzętu itd.) a należy pamiętać, że w dobrze
rozumiejącym się zespole, psy doskonale rozumieją
pochwałę słowną maszera. Widać to po uszach, które
czujnie wystawiają w oczekiwaniu na pochwały i w
dumnie uniesionych głowach. Pochwały słowne radzę
kierować do konkretnego osobnika za dobrze wykonany
ruch (zryw do biegu, mocna praca na podjeździe,
dobrze zrozumiana komenda).
Przy nagradzaniu „fantowym” należy
pamiętać, żeby pierwszego nagrodzić leadera i jemu
poświęcić najwięcej czasu. Dużo uwagi poświęcamy też
temu psu, który wykonał daną pracę najlepiej. Psy,
które były nieposłuszne (zbaczanie z trasy, próby
zatrzymania się w celu załatwienia symulowanej
potrzeby) ignorujemy.
TO BY BYŁO TYLE?
Tematy związane z zaprzęgami są
nieomal niewyczerpane, jednak mało jest artykułów
traktujących o ściganiu się psami wystawowymi.
Pamiętajcie, że prawidłowo wytrenowane psy
prezentują się zdecydowanie lepiej. Mają lepszy,
wydajnieszy ruch i są lepiej związane. Mimo, że w
opinii większości osób jedynym wyznacznikiem
właściwego i wydajnego ruchu jest wielkość wykroku,
co absolutnie nie znajduje potwierdzenia w praktyce,
psy biegające zawodowo są po prostu żwawsze i mają
lepszy temperament. Ich zmysły zdają się być
bardziej wyostrzone.
|