|
Próby Uciągu -
Dziergowice 2005
Beata Patrzałek
www.duchypolnocy.com
28 maja br. w Dziergowicach odbył się III
Nadodrzański Pulling – czyli próby uciągu dla psów. Organizatorem
była Sekcja Cze-Mi, a wszystko to działo się na polanie przy
Leśniczówce w Solarni.
Impreza rozpoczęła się dopiero koło godziny 17-tej z
powodu gigantycznego upału , a ostatni zawodnicy – finaliści,
startowali o północy. Do końca wytrwała licznie przybyła
publiczność, która głośno dopingowała zarówno te psy, które biły
rekordy, jak i te, które pierwszy raz próbowały swych sił.
Startowały przede wszystkim malamuty i husky, ale nie zabrakło też
samojeda i pittbulli.
Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, by
uprzyjemnić czas zawodnikom, maszerom i publiczności. Nie zabrakło
świeżej wody dla psiaków (dostępny był basen gdzie mogły się
ochłodzić), kiełbasek z grilla i wieczornego ogniska.
Każdy zawodnik ma do dyspozycji osiem prób i jedną
poprawkę. To oznacza, że jeśli w czasie 90 sekund nie uciągnie
danego ciężaru, to może spróbować jeszcze raz. Jeśli nie uda mu się
ponownie, kończy zawody z najwyższym wynikiem jaki zdołał uzyskać.
Najczęściej próby zaczynają się od około 300 kg, bo
mniej więcej tyle waży pusty wózek, na który ładowane są ciężarki.
Jeśli pies nigdy wcześniej nie ciągnął, warto zacząć od najniższych
ciężarów. Maszer po przypięciu psa do liny ciągowej staje przed nim,
w określonym przez organizatorów miejscu i na znak sędziego zachęca
psa do ciągnięcia. Wolno to robić jedynie głosem. Nie można
pokazywać psu jedzenia czy innego zwierzęcia.
Nie należy się zrażać, jeśli nowicjusz nie bardzo wie
na początku „o co jego panu chodzi?” i „czemu ci wszyscy ludzie tak
krzyczą?”.
Po upływie 90 sekund można podejść do psa i pomóc mu
pociągnąć ciężar, chwaląc go przy tym za „dobrze wykonaną robotę”.
Oczywiście próba nie jest wtedy zaliczona, ale pies dzięki temu
łatwo się uczy, jak należy ciągnąć.
Stopniowo jest zwiększana ilość ciężarów na wózku.
Maszer sam decyduje czy podchodzi do próby , czy czeka na następną
kolejkę, gdzie ciężar będzie jeszcze większy.
Zabawa jest naprawdę fantastyczna i emocji wiele.
Najlepsze jest to, że tak naprawdę to pies decyduje czy chce
ciągnąć, czy nie. Są psy , których wola walki i zawziętość jest tak
wielka, że dosłownie drą ziemię pazurami, a są i takie, które po
prostu grzecznie siedzą i czekają , aż „pan przyjdzie i w końcu mnie
odepnie”.
Oczywiście takie sytuacje nie dotyczą mistrzów.
Najsilniejszym psem dziergowickich zawodów okazał się ważący 45 kg
alaskan malamut z Czech – Bering, który uciągnął wózek o wadze 4.900
kg, co stanowiło 140 krotność wagi jego ciała. Jednak bezwzględną
zwyciężczynią została słowacka suczka rasy syberian husky, która
ważąc 20 kg pociągnęła ciężar 200 krotnie przewyższający jej wagę
ciała – 4.000 kg!
Próby uciągu to przede wszystkim świetna zabawa.
Możliwość spotkania ludzi o podobnych zainteresowaniach i miłego
spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Należy pamiętać, że malamuty
zostały stworzone właśnie po to, by ciągnąć i takie zawody dają nam
okazję by móc podziwiać nie tylko ich piękno, ale i siłę.
|